piątek, 15 lipca 2016

Rozdział 5

Dojechaliśmy na miejsce, zapłaciłam i podeszłam do furtki. Zadzwoniłam domofonem.
- Tak? - odezwała się Kolumbijka
- To ja Sylwia - odpowiedziałam
- A to ty kochana, wchodź - usłyszałam dźwięk otwierania się furtki. Weszłam a z drzwi wybiegł Milan
- Cześć ciociu! - podbiegł i przytulił się do moich nóg. Tak słodko zabrzmiało to "ciociu" w jego ustach.
- Cześć Milanku - złapał mnie za rękę i wciągnął do środka domu.
- Hej - podeszła do mnie Shakira i pocałowała w policzek.
- Hej, mam tu coś słodkiego dla was - powiedziałam i podałam zapakowane ciasto.
- A to ono tak pięknie pachnie, dziękuję Ci, ale nie musiałaś. - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Siadaj - wskazała na kanapę - Napijemy się kawy? - spytała.
- Bardzo chętnie - odparłam i usiadłam a obok mnie wdrapał się Milan. Nagle zaczęło płakać jakieś inne dziecko. Po chwili pojawił się mały bobas na rękach Shak.
- Pomożesz mi? - spytała mnie a ja wstałam i wzięłam małego chłopca na ręcę.
- Jak ma na imię ? - spytałam dziewczyny
- Sasha - odpowiedziała a ja z małym Sashą chodziłam po pokoju i bawiłam się z nim. Do pokoju weszła Shakira, przyniosła dwie kawy i ciasto, usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Tak minął wieczór. Na koniec Shak zapytała mnie czy wpadnę jutro do nich, poznam jej męża i ich znajomych. Oczywiście się zgodziłam. Shak zaproponowała że mnie odwiezie, ale nie zgodziłam się, nie będzie ciagać dzieci o tej godzinie po mieście. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu, tam nie było jeszcze Julii więc poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Położyłam się i zasnęłam w kilka minut, jak na mnie to dziwne bo zawsze przed snem mam jakieś przemyślenia.

Następnego dnia rano obudziło mnie chodzenie po mieszkaniu, rozciągnęłam się i podniosłam z łóżka. Dostrzegłam że te odgłosy dobiegały z pokoju Julii, zdecydowałam ze pójdę sprawdzić co ona o tej porze robi. Zapukałam, usłyszałam ciche " Wchodź" otworzyłam drzwi, Julia stała do mnie tyłem ale dostrzegłam że pakuje walizkę.
- Julia co ty robisz? Po co się pakujesz? - spytałam od razu widząc całe te zdarzenie.
- Tak, muszę wracać do Polski - słyszałam że musiała płakać/
- Ale jak to? Dlaczego płaczesz? - podeszłam obróciłam ja w swoją stronę, popatrzyłam chwilę na nią i kazałam jej usiąść na łóżku.
- Co się stało? - spytałam delikatnie łapiąc ją za rękę
- Dziś rano dostałam telefon że... - nie dokończyła tylko zaczęła bardziej płakać. Przytuliłam ją mocno.
- że? - powiedziałam cicho
- Bo... że... no... Moja babcia... Ona trafiła do szpitala.- i zaczęła płakać. Julia jest bardzo zżyta ze swoja babcią. To praktycznie ona ją wychowała, jej mama zostawiła ich gdy moja przyjaciółka miała 5 lat, nigdy się z nią nie kontaktowała. Jej tata zaczął wtedy pić i do tej pory piję. Nie znałam osobiście jej babci, tylko z dwa razy widziałam ją w ogrodzie albo w sklepie. Może wydawać się to dziwne że nie znam najbliższej rodziny mojej przyjaciółki ale Julia nie chciała abym przychodziła do jej domu gdyż wstydziła się ojca. Ja nigdy nie nalegałam.
- Nie płacz kochana, na pewno wszystko się ułoży. Wrócimy do Polski wszystkiego się dowiemy i na pewno będzie dobrze. - wspierałam przyjaciółkę.
Spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała:
- MY? Nie, nie, ja wracam! TY zostajesz!- powiedziała stanowczo.
- Nie, sama nie będziesz wracać do domu, ja jadę z tobą! - złapałam ją za rękę.
-Jesteś kochana Sylwuś, ale ty było twoje marzenie żeby tu przyjechać, zwiedzić te miasto, Camp Nou, pójść na mecz... Nie pozwolę Ci z tego zrezygnować jeżeli jesteś już tak blisko! Zrób to dla mnie i zostań tu i baw się dobrze. Poznałaś już kogoś więc nie będziesz się nudzić. - mówiła
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Że jak z twoją babcią będzie już lepiej to wrócisz tu do mnie! Zgoda?- wyciągnęłam rękę w jej kierunku.
- Zgoda! - odpowiedziała i się lekko uśmiechnęła.
- O której masz samolot? - spytałam aby mieć pewność że zdążymy jeszcze coś razem zjeść.
- O 13:20 - odpowiedziała - Okey to ty idź się szykować a ja cię spakuję.-
- Dobrze, Kocham Cię rybko! - podeszła i pocałowała w policzek
- Ja ciebie też myszko!- odpowiedziałam gdy opuszczała pokój.
Gdy zapięłam do końca suwak Julia akurat wyszła z łazienki.
- Dziękuję kochana leć teraz ty się ogarnij. -
Wzięłam ubrania do łazienki i poszłam się myć. Po umyciu wysuszyłam włosy i zrobiłam wysokiego kucyka. Ubrałam się w to:
I zrobiłam tradycyjnie lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i zawołałam Julię.
- Jula idziemy zjeść śniadanie? -
- No jasne- odpowiedziała
Założyła buty i wyszłyśmy z mieszkania. Doszłyśmy do restauracji która polecił nam jeden z przechodniów. Usiadłyśmy sobie na dworze i wzięłyśmy do rąk menu, zastanawiałyśmy się co zamówić. Zdecydowałyśmy się na to samo. Podszedł kelner i zapytał:
- Dzień dobry co podać?
- Dzień dobry poprosimy najpierw dwa razy Calamares a la romana a następnie dwa razy cafe solo( espresso) - odpowiedziałam
-  To wszystko? - dopytał
- Tak, to wszystko.- odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
Podczas jedzenia powiedziałam Julii że dzisiaj jestem zaproszona do Shakiry na wieczór. Chciałam żeby ona poszła ze mną, ale niestety musiała wracać do Polski. Po dopiciu kawy zapłaciłam i wróciłyśmy do domu aby Julia przyszykowała się do lotu.



                                  ___________________________________________
                        Przepraszam że nie było mnie tak długo, ale ten cały stres czy dostanę się do
                        szkoły pierwszego wyboru. Na szczęście to jest już za mną, dostałam się i
                                                               mogę pisać dalej :D

                                                                KOMENTARZE!!!

niedziela, 10 lipca 2016

Rozdział 4

Po dojściu na miejsce pokierował mną wysoki, bardzo dobrze zbudowany mężczyzna. Nakazał iść do szatani która znajduje się na końcu dość długiego korytarza. W pomieszczeniu znajdowała się mała grupka dziewczyn. Było ich ze mną sześć. Przywitałam się z nimi i przedstawiłam się.
- Ty nie jesteś stąd co? - zadała pytanie dziewczyna kilka lat starsza ode mnie.
- Tak ja jestem z Polski - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Właśnie widać po akcencie - odpowiedziała i się zaśmiała.
- A właśnie, kto poszukuje takiej dziewczyny i do czego? - zadałam dręczące mnie pytanie.
- To ty nie wiesz?- zdziwiła się najmłodsza z nas, miała może 10 lat.
- No właśnie nie, moja przyjaciółka mnie namówiła żebym tu przyszła. -
- Znana piosenkarka szuka właśnie takiej osoby do teledysku. Kojarzysz może Shakire? - powiedziała ta strasza.
- No jasne że kojarzę.
Po przebraniu się ruszyliśmy w stronę sali gimnastycznej na której miało się to wszystko odbyć. Usiadłam na ławeczce i obserwowałam inne uczestniczki. Nagle podbiegł do mnie mały chłopiec i podał mi piłkę.
- Mama kazała mi ją Pani dać aby się pani rozgrzała.- powiedział chłopiec o pięknych oczach. Czyli to był syn Shakiry i Gerarda Milan.
- Cześć, dziękuję Ci bardzo i nie mów do mnie Pani, mam na imię Sylwia. - powiedziałam i wyciągnęłam w jego stronę dłoń.
- Milan - odpowiedział i się uśmiechnął
- A chcesz ze mną się rozgrzać ? - spytałam bo wiedziałam ze większość chłopców lubi kopać piłkę.
- Taaak - powiedział uradowany.
Tak więc zaczęliśmy sobie podawać piłkę dołem, górą, chłopiec odbijał główką później mi ją rzucał. Nagle obok nas pojawiła się jego mama i zaczęła:
- Milanku mówiłam Ci żebyś nie przeszkadzał Paniom jak ćwiczą - powiedziała a ja poczułam że muszę zainterweniować w tej sytuacji bo chłopiec posmutniał.
- Przepraszam, to nie jego wina, to ja zaproponowałam czy ze mną pokopie piłkę. - rzekłam - I proszę nie mówić do mnie Pani, jestem Sylwia- powiedziałam i po raz kolejny dzisiaj wysunęłam dłoń.
- W takim razie jestem Shakira.- odpowiedziała i posłała mi promienny uśmiech. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę o naszym pochodzeniu i opowiedziałyśmy trochę o sobie. Muszę przyznać że świetnie mi się z nią rozmawiało.
* 20 minut później *
Występowałam ostatnia więc po moim pokazie Shakira i jej znajomy mieli wybrać zwycięzcę.
Dziewczyna i Patricio (tak miał na imię jej znajomy) wyszli na środek a nam kazali usiąść na krzesełkach które były ustawione na sali. Podbiegł do mnie Milan i wdrapał się na kolana, jego mama tylko się uśmiechnęła.
- Wszystkie byłyście świetne, niestety możemy wybrać tylko jedną z was. - zaczęła
- A wybór nie był prosty - podkreślił mężczyzna
- Tak, było ciężko, wszystkie macie ogromny talent, ale jedna z was zrobiła na nas największe wrażenie. - przejechała wzrokiem po całej sali ale na mnie zatrzymała wzrok.
- A jest to... Sylwia, Gratulujemy - powiedziała i się uśmiechnęła. Mały się do mnie przytulił i powiedział na ucho " Gratuluję, wiedziałem że jesteś najlepsza " ja mu podziękowałam i pocałowałam w policzek. Następnie wstałam posadziłam chłopca na moim miejscu i podeszłam do Shakiry i Patricio żeby im podziękować. Reszta dziewczyn zaczęła klaskać i mi gratulować/


- Może wpadniesz dziś wieczorem do mnie ? Porozmawiamy o wszystkim i  o niczym? - spytała z wielkim uśmiechem gdy wszyscy się już rozeszli.
 - Jasne czemu nie, nie mam chyba żadnych planów na dzisiaj. - odparłam także z wielkim bananem na twarzy gdyż pierwszy raz rozmawiam tak dobrze z kimś sławnym i od razu ten ktoś zaprasza mnie do domu. No może nie pierwszy bo kilka godzin wcześniej rozmawiałam z Neymarem i Suarezem. Ale to nie jest to samo.
- No to świetnie, może o 20? -
- Tak mi pasuję, wpadnę akurat jeszcze do domu i się ogarnę. Tylko gdzie mam iść ?- zaśmiałam się.
- Daj mi swój numer telefonu to Ci wyślę smsem okey? -
- Jasne -
Wymieniłyśmy się numerami i ruszyłam do szatni aby się  przebrać.

Weszłam do domu była godzina 17:45 więc pierwsze co to zrobiłam to poszłam do łazienki i umyłam ręce. Miałam zamiar upiec ciasto żeby nie iść z pustymi rękami. Postanowiłam zrobić ciasto  z owocami i kruszonką. Przygotowałam wszystkie składniki i wzięłam się do roboty. Przygotowanie zajęło nie całe 20 min, wstawiłam do piekarnika i ustawiłam dzwonek na równą godzinę. Gdy szłam do łazienki dostałam smsa od Shakiry i adresem, odczytałam i odpisałam. Następnie poszłam do pokoju, ale po drodze wstąpiłam do Julii.
- A ty gdzie się wybierasz? - zadałam pytanie widząc ze dziewczyna wybiera ubranie.
- No przecież idziemy na imprezę - uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
- Zapomniałaś? -spytała
- Przepraszam Cię!!!- podeszłam i ją przytuliłam. Tak mi głupio.
- Nic się nie stało pójdziemy innym razem - powiedziała i puściła mi oczko. - A teraz chodź i pomóż mi wybrać sukienkę  i buty-
- Idziesz sama?- Zdziwiłam się.
- Nieee, jak czekałam na ciebie to poznałam takie dwie dziewczyny Angela i Sara. Jedna ma 20 lat a druga 19.- tłumaczyła się.
- no okey ale żeby nic ci się nie stało!- pogroziłam palcem.
- haha nic się nie stanie mamo! obiecuję. A teraz pomóż mi wybrać sukienkę i buty!!!- ostatnie słowa wykrzyczała.
Obie byłyśmy tego samego zdania i postawiłyśmy na tą:
Julia była już pomalowana więc ja poszłam do łazienki się ogarniać. Wzięłam prysznic i zaczęłam się malować, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to:
Włosy wyprostowałam, nałożyłam krem wygładzający aby się nie puszyły (niestety są do tego zdolne) i wyszłam z łazienki. Weszłam do kuchni aby wyjąć ciasto.
- Ja już wychodzę skarbie - pocałowała mnie w policzek i wyszła.
- Pa miłej zabawy- krzyknęłam bo nie wiem czy mnie jeszcze słyszała. Wyjęłam ciasto i postawiłam żeby trochę ostygło, w tym czasie weszłam na fejsa, instagrama i snapa. Zadzwoniłam po taksówkę, miła być za 10 min więc zapakowałam ładnie ciasto i wzięłam w rękę. Zamknęłam drzwi i wyszłam. Na parking podjechało żółte auto więc wsiadłam i odjechałam.


                          ________________________________________________
                 Jest kolejny, końcówka szybko pisana bo lecę na mecz Finałowy! KIBICUJEMY!!!  


                                Komentarze!!!!!!!!!!!!!!!



piątek, 8 lipca 2016

Rozdział 3

Weszłam do mieszkania, Julia już nie spała.
- Hej już wstałaś ?- zapytałam gdy tylko ją ujżałam.
- Tak no bo wiesz... jesteśmy w Hiszpanii nie mogę spać do późna, muszę popatrzeć na te piękne miasto.- odpowiedziała mi. Wiedziałam że jest szczęśliwa że tu przyjechaliśmy, moi rodzice jej pomogli, ponieważ jej rodzina nie była zbyt bogata.
- To teraz jemy śniadanie i później gdzie idziemy ? - Spytałam bo nie chcę siedzieć cały dzień w domu.
- Tak sobie myślałam że może najpierw pójdziemy na Camp Nou, później pójdziemy znowu coś zjeść, pochodzimy jeszcze trochę po mieście, w wieczorem pójdziemy na dyskotekę? hmm? może być ?- dopytała.
- Jasne, mi pasuje - odpowiedziałam i wzięłam się za robienie śniadania. Zrobiłam tosty położyłam je na talerzu, na drugim położyłam owoce, w malutkiej miseczce był dżem i naturalnie w słoiczku nutella. Wszystko zaniosłam na stół i zrobiłam nam kawę rozpuszczalną.
Usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść, gdy nagle Julia zadałam mi pytanie.
- To teraz powiedz mi kto Cię podwiózł z zakupami. -
- Widziałaś? - trochę się zdziwiłam.
- Akurat wyszłam na balkon i wtedy usłyszałam twój śmiech. No i wychyliłam się, patrzę a tam ty i jakiś chłopak.- oznajmiła mi. Wyjęłam telefon i zaczęłam czegoś szukać.
- No mów! Kto to był?-
- poczekaj, zaraz Ci pokażę - dalej szukam, O mam.
- Patrz, to jest on a ten samochód jest jego- pokazałam palcem na ekranie.
- Noo ale to jest Neymar a to jego kumpel -
- dokładnie, to był właśnie kumpel Neymara.
Odpowiedziałam jej.
- Serio? - kiwnęłam głową - to przecież dzięki niemu mogłaś poznać Neymara!.- zaczęła gadać jak opętana.
Po śniadaniu Julia musiała sprzątać a ja poszłam się przebrać w to:
Zrobiłam luźnego koka. Ustąpiłam Julii łazienki i poszłam po telefon, schowałam do kiszeni. Wyszłam na balkon i tam czekałam na dziewczynę. Gdy była już gotowa zabrałam karty dzięki którym będziemy mogły wejść w każdy zakątek Camp Nou. Wyszliśmy z domu i pięknymi uliczkami Barcelony podążaliśmy w stronę stadionu.
W muzeum było tyle pięknych pucharów tyle wspomnień. Razem z Julią postanowiłyśmy pójść do tutejszego baru napić się kawy.
Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Popijając wcześniej zamówiony napój rozmawiałyśmy na rożne tematy. Nagle do baru wszedł Neymar i Suarez. Chciałam aby Julia do nich podeszła i poprosiła o autografy, ale ona bardzo słabo mówi po hiszpańsku, lepiej sobie radzi z angielskim. Zdałam się na odwagę i podeszłam.
- Przepraszam. -
- Tak? - odwrócili się i odpowiedzieli w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się wszyscy troje.
- Chciałam spytać czy dostanę od was autografy? - podałam im notes który wcześniej wyjęłam z torebki.
- Jasne dla takich dziewczyn zawsze - powiedział Neymar a ja się tylko zaśmiałam.
- Nie jesteś stąd prawda? - spytał Suarez
- Tak to prawda, jestem z Polski - odpowiedziałam pewna siebie.
- ahhh czyli to prawda - powiedział Junior
- Co prawda ? - dopytał Luis
- no właśnie? - spytałam zdziwiona
-  Że w Polsce są najpiękniejsze kobiety. - odpowiedział i poruszył zabawnie brwiami. Ja się tylko zaśmiałam.
- A mogę jeszcze pamiątkowe zdjęcie? -
- Jasne - znowu odpowiedzieli razem. Ustałam między nimi, Neymar po prawej a Luis po lewej. Suarez objął mnie na ramieniu a Neymar położył rękę na mojej tali i się przytulił. Napastnik nacisnął na ekran i powstało zdjęcie. Junior poprosił mnie o przesłanie tego zdjęcia aby dodać je na insta. Oczywiście się zgodziłam.
- Mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy - powiedział Ney
- Na pewno - uśmiechnęłam się szeroko i pożegnałam. Poszłam do Julii która czekała na mnie przy stoliku.
- I jak ? masz? - spytała od razu gdy podeszłam.
- Mam i nawet zdjęcie mam.- odpowiedziałam i się szeroko uśmiechnęłam. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę rozmawiając o wszystkim i o niczym, po dopiciu kawy stwierdziłyśmy że pójdziemy zrobić sobie paznokcie. Idąc do salonu na tablicy ogłoszeń zobaczyłyśmy ogłoszenie " poszukujemy dziewczyny która umie freestyle-ować ( piłka nożna) " 
- Dawaj Sylwia zgłoś się! - powiedziała Julia ponieważ wiedziała że w wolnym czasie w Polsce to ćwiczyłam.
- Ale ja nawet nie wiem po co komuś taka dziewczyna - odpowiedziałam, ponieważ taka informacja nie była tam podana.
- Oj tam... Jak nie pójdziesz to się nie dowiesz - uśmiechnęła się.
- No okey, ale najpierw idziemy do salonu!!! - odpowiedziałam i pociągnęłam ją za sobą. Do castingu zostało jeszcze trzy godziny więc na pewno zdążę.
Po wyjściu z salonu moje paznokcie wyglądały tak:
A Julii tak:
Osobiście nie lubię takich bardzo długich paznokci, ale ja i Julia bardzo się różnimy; ja lekki makijaż, Julia mocny, ja spodenki ona sukienki itd. itd.. O 16 miał odbyć się ten casting, aktualnie jest 14:56 więc miałam jeszcze godzinę.
Złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do domu po strój w który się przebiorę.
Zabrałam to:
i halówki.
Spakowałam wszystko do torby sportowej i wyszłyśmy z mieszkania. Po drodze wstąpiłam do sklepu po małą butelkę wody i ruszyłam w wyznaczone miejsce.



                               _________________________________________________
                                                Jest kolejny ale nadal nie ma komentarzy :( :/

                                             KOMENTUJESZ- MOTYWUJESZ!!!