Dojechaliśmy na miejsce, zapłaciłam i podeszłam do furtki. Zadzwoniłam domofonem.
- Tak? - odezwała się Kolumbijka
- To ja Sylwia - odpowiedziałam
- A to ty kochana, wchodź - usłyszałam dźwięk otwierania się furtki. Weszłam a z drzwi wybiegł Milan
- Cześć ciociu! - podbiegł i przytulił się do moich nóg. Tak słodko zabrzmiało to "ciociu" w jego ustach.
- Cześć Milanku - złapał mnie za rękę i wciągnął do środka domu.
- Hej - podeszła do mnie Shakira i pocałowała w policzek.
- Hej, mam tu coś słodkiego dla was - powiedziałam i podałam zapakowane ciasto.
- A to ono tak pięknie pachnie, dziękuję Ci, ale nie musiałaś. - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Siadaj - wskazała na kanapę - Napijemy się kawy? - spytała.
- Bardzo chętnie - odparłam i usiadłam a obok mnie wdrapał się Milan. Nagle zaczęło płakać jakieś inne dziecko. Po chwili pojawił się mały bobas na rękach Shak.
- Pomożesz mi? - spytała mnie a ja wstałam i wzięłam małego chłopca na ręcę.
- Jak ma na imię ? - spytałam dziewczyny
- Sasha - odpowiedziała a ja z małym Sashą chodziłam po pokoju i bawiłam się z nim. Do pokoju weszła Shakira, przyniosła dwie kawy i ciasto, usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Tak minął wieczór. Na koniec Shak zapytała mnie czy wpadnę jutro do nich, poznam jej męża i ich znajomych. Oczywiście się zgodziłam. Shak zaproponowała że mnie odwiezie, ale nie zgodziłam się, nie będzie ciagać dzieci o tej godzinie po mieście. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu, tam nie było jeszcze Julii więc poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Położyłam się i zasnęłam w kilka minut, jak na mnie to dziwne bo zawsze przed snem mam jakieś przemyślenia.
Następnego dnia rano obudziło mnie chodzenie po mieszkaniu, rozciągnęłam się i podniosłam z łóżka. Dostrzegłam że te odgłosy dobiegały z pokoju Julii, zdecydowałam ze pójdę sprawdzić co ona o tej porze robi. Zapukałam, usłyszałam ciche " Wchodź" otworzyłam drzwi, Julia stała do mnie tyłem ale dostrzegłam że pakuje walizkę.
- Julia co ty robisz? Po co się pakujesz? - spytałam od razu widząc całe te zdarzenie.
- Tak, muszę wracać do Polski - słyszałam że musiała płakać/
- Ale jak to? Dlaczego płaczesz? - podeszłam obróciłam ja w swoją stronę, popatrzyłam chwilę na nią i kazałam jej usiąść na łóżku.
- Co się stało? - spytałam delikatnie łapiąc ją za rękę
- Dziś rano dostałam telefon że... - nie dokończyła tylko zaczęła bardziej płakać. Przytuliłam ją mocno.
- że? - powiedziałam cicho
- Bo... że... no... Moja babcia... Ona trafiła do szpitala.- i zaczęła płakać. Julia jest bardzo zżyta ze swoja babcią. To praktycznie ona ją wychowała, jej mama zostawiła ich gdy moja przyjaciółka miała 5 lat, nigdy się z nią nie kontaktowała. Jej tata zaczął wtedy pić i do tej pory piję. Nie znałam osobiście jej babci, tylko z dwa razy widziałam ją w ogrodzie albo w sklepie. Może wydawać się to dziwne że nie znam najbliższej rodziny mojej przyjaciółki ale Julia nie chciała abym przychodziła do jej domu gdyż wstydziła się ojca. Ja nigdy nie nalegałam.
- Nie płacz kochana, na pewno wszystko się ułoży. Wrócimy do Polski wszystkiego się dowiemy i na pewno będzie dobrze. - wspierałam przyjaciółkę.
Spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała:
- MY? Nie, nie, ja wracam! TY zostajesz!- powiedziała stanowczo.
- Nie, sama nie będziesz wracać do domu, ja jadę z tobą! - złapałam ją za rękę.
-Jesteś kochana Sylwuś, ale ty było twoje marzenie żeby tu przyjechać, zwiedzić te miasto, Camp Nou, pójść na mecz... Nie pozwolę Ci z tego zrezygnować jeżeli jesteś już tak blisko! Zrób to dla mnie i zostań tu i baw się dobrze. Poznałaś już kogoś więc nie będziesz się nudzić. - mówiła
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Że jak z twoją babcią będzie już lepiej to wrócisz tu do mnie! Zgoda?- wyciągnęłam rękę w jej kierunku.
- Zgoda! - odpowiedziała i się lekko uśmiechnęła.
- O której masz samolot? - spytałam aby mieć pewność że zdążymy jeszcze coś razem zjeść.
- O 13:20 - odpowiedziała - Okey to ty idź się szykować a ja cię spakuję.-
- Dobrze, Kocham Cię rybko! - podeszła i pocałowała w policzek
- Ja ciebie też myszko!- odpowiedziałam gdy opuszczała pokój.
Gdy zapięłam do końca suwak Julia akurat wyszła z łazienki.
- Dziękuję kochana leć teraz ty się ogarnij. -
Wzięłam ubrania do łazienki i poszłam się myć. Po umyciu wysuszyłam włosy i zrobiłam wysokiego kucyka. Ubrałam się w to:
I zrobiłam tradycyjnie lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i zawołałam Julię.
- Jula idziemy zjeść śniadanie? -
- No jasne- odpowiedziała
Założyła buty i wyszłyśmy z mieszkania. Doszłyśmy do restauracji która polecił nam jeden z przechodniów. Usiadłyśmy sobie na dworze i wzięłyśmy do rąk menu, zastanawiałyśmy się co zamówić. Zdecydowałyśmy się na to samo. Podszedł kelner i zapytał:
- Dzień dobry co podać?
- Dzień dobry poprosimy najpierw dwa razy Calamares a la romana a następnie dwa razy cafe solo( espresso) - odpowiedziałam
- To wszystko? - dopytał
- Tak, to wszystko.- odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
Podczas jedzenia powiedziałam Julii że dzisiaj jestem zaproszona do Shakiry na wieczór. Chciałam żeby ona poszła ze mną, ale niestety musiała wracać do Polski. Po dopiciu kawy zapłaciłam i wróciłyśmy do domu aby Julia przyszykowała się do lotu.
___________________________________________
Przepraszam że nie było mnie tak długo, ale ten cały stres czy dostanę się do
szkoły pierwszego wyboru. Na szczęście to jest już za mną, dostałam się i
mogę pisać dalej :D
KOMENTARZE!!!
piątek, 15 lipca 2016
niedziela, 10 lipca 2016
Rozdział 4
Po dojściu na miejsce pokierował mną wysoki, bardzo dobrze zbudowany
mężczyzna. Nakazał iść do szatani która znajduje się na końcu dość
długiego korytarza. W pomieszczeniu znajdowała się mała grupka
dziewczyn. Było ich ze mną sześć. Przywitałam się z nimi i przedstawiłam
się.
- Ty nie jesteś stąd co? - zadała pytanie dziewczyna kilka lat starsza ode mnie.
- Tak ja jestem z Polski - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Właśnie widać po akcencie - odpowiedziała i się zaśmiała.
- A właśnie, kto poszukuje takiej dziewczyny i do czego? - zadałam dręczące mnie pytanie.
- To ty nie wiesz?- zdziwiła się najmłodsza z nas, miała może 10 lat.
- No właśnie nie, moja przyjaciółka mnie namówiła żebym tu przyszła. -
- Znana piosenkarka szuka właśnie takiej osoby do teledysku. Kojarzysz może Shakire? - powiedziała ta strasza.
- No jasne że kojarzę.
Po przebraniu się ruszyliśmy w stronę sali gimnastycznej na której miało się to wszystko odbyć. Usiadłam na ławeczce i obserwowałam inne uczestniczki. Nagle podbiegł do mnie mały chłopiec i podał mi piłkę.
- Mama kazała mi ją Pani dać aby się pani rozgrzała.- powiedział chłopiec o pięknych oczach. Czyli to był syn Shakiry i Gerarda Milan.
- Cześć, dziękuję Ci bardzo i nie mów do mnie Pani, mam na imię Sylwia. - powiedziałam i wyciągnęłam w jego stronę dłoń.
- Milan - odpowiedział i się uśmiechnął
- A chcesz ze mną się rozgrzać ? - spytałam bo wiedziałam ze większość chłopców lubi kopać piłkę.
- Taaak - powiedział uradowany.
Tak więc zaczęliśmy sobie podawać piłkę dołem, górą, chłopiec odbijał główką później mi ją rzucał. Nagle obok nas pojawiła się jego mama i zaczęła:
- Milanku mówiłam Ci żebyś nie przeszkadzał Paniom jak ćwiczą - powiedziała a ja poczułam że muszę zainterweniować w tej sytuacji bo chłopiec posmutniał.
- Przepraszam, to nie jego wina, to ja zaproponowałam czy ze mną pokopie piłkę. - rzekłam - I proszę nie mówić do mnie Pani, jestem Sylwia- powiedziałam i po raz kolejny dzisiaj wysunęłam dłoń.
- W takim razie jestem Shakira.- odpowiedziała i posłała mi promienny uśmiech. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę o naszym pochodzeniu i opowiedziałyśmy trochę o sobie. Muszę przyznać że świetnie mi się z nią rozmawiało.
* 20 minut później *
Występowałam ostatnia więc po moim pokazie Shakira i jej znajomy mieli wybrać zwycięzcę.
Dziewczyna i Patricio (tak miał na imię jej znajomy) wyszli na środek a nam kazali usiąść na krzesełkach które były ustawione na sali. Podbiegł do mnie Milan i wdrapał się na kolana, jego mama tylko się uśmiechnęła.
- Wszystkie byłyście świetne, niestety możemy wybrać tylko jedną z was. - zaczęła
- A wybór nie był prosty - podkreślił mężczyzna
- Tak, było ciężko, wszystkie macie ogromny talent, ale jedna z was zrobiła na nas największe wrażenie. - przejechała wzrokiem po całej sali ale na mnie zatrzymała wzrok.
- A jest to... Sylwia, Gratulujemy - powiedziała i się uśmiechnęła. Mały się do mnie przytulił i powiedział na ucho " Gratuluję, wiedziałem że jesteś najlepsza " ja mu podziękowałam i pocałowałam w policzek. Następnie wstałam posadziłam chłopca na moim miejscu i podeszłam do Shakiry i Patricio żeby im podziękować. Reszta dziewczyn zaczęła klaskać i mi gratulować/
- Może wpadniesz dziś wieczorem do mnie ? Porozmawiamy o wszystkim i o niczym? - spytała z wielkim uśmiechem gdy wszyscy się już rozeszli.
- Jasne czemu nie, nie mam chyba żadnych planów na dzisiaj. - odparłam także z wielkim bananem na twarzy gdyż pierwszy raz rozmawiam tak dobrze z kimś sławnym i od razu ten ktoś zaprasza mnie do domu. No może nie pierwszy bo kilka godzin wcześniej rozmawiałam z Neymarem i Suarezem. Ale to nie jest to samo.
- No to świetnie, może o 20? -
- Tak mi pasuję, wpadnę akurat jeszcze do domu i się ogarnę. Tylko gdzie mam iść ?- zaśmiałam się.
- Daj mi swój numer telefonu to Ci wyślę smsem okey? -
- Jasne -
Wymieniłyśmy się numerami i ruszyłam do szatni aby się przebrać.
Weszłam do domu była godzina 17:45 więc pierwsze co to zrobiłam to poszłam do łazienki i umyłam ręce. Miałam zamiar upiec ciasto żeby nie iść z pustymi rękami. Postanowiłam zrobić ciasto z owocami i kruszonką. Przygotowałam wszystkie składniki i wzięłam się do roboty. Przygotowanie zajęło nie całe 20 min, wstawiłam do piekarnika i ustawiłam dzwonek na równą godzinę. Gdy szłam do łazienki dostałam smsa od Shakiry i adresem, odczytałam i odpisałam. Następnie poszłam do pokoju, ale po drodze wstąpiłam do Julii.
- A ty gdzie się wybierasz? - zadałam pytanie widząc ze dziewczyna wybiera ubranie.
- No przecież idziemy na imprezę - uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
- Zapomniałaś? -spytała
- Przepraszam Cię!!!- podeszłam i ją przytuliłam. Tak mi głupio.
- Nic się nie stało pójdziemy innym razem - powiedziała i puściła mi oczko. - A teraz chodź i pomóż mi wybrać sukienkę i buty-
- Idziesz sama?- Zdziwiłam się.
- Nieee, jak czekałam na ciebie to poznałam takie dwie dziewczyny Angela i Sara. Jedna ma 20 lat a druga 19.- tłumaczyła się.
- no okey ale żeby nic ci się nie stało!- pogroziłam palcem.
- haha nic się nie stanie mamo! obiecuję. A teraz pomóż mi wybrać sukienkę i buty!!!- ostatnie słowa wykrzyczała.
Obie byłyśmy tego samego zdania i postawiłyśmy na tą:
Julia była już pomalowana więc ja poszłam do łazienki się ogarniać. Wzięłam prysznic i zaczęłam się malować, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to:
Włosy wyprostowałam, nałożyłam krem wygładzający aby się nie puszyły (niestety są do tego zdolne) i wyszłam z łazienki. Weszłam do kuchni aby wyjąć ciasto.
- Ja już wychodzę skarbie - pocałowała mnie w policzek i wyszła.
- Pa miłej zabawy- krzyknęłam bo nie wiem czy mnie jeszcze słyszała. Wyjęłam ciasto i postawiłam żeby trochę ostygło, w tym czasie weszłam na fejsa, instagrama i snapa. Zadzwoniłam po taksówkę, miła być za 10 min więc zapakowałam ładnie ciasto i wzięłam w rękę. Zamknęłam drzwi i wyszłam. Na parking podjechało żółte auto więc wsiadłam i odjechałam.
________________________________________________
Jest kolejny, końcówka szybko pisana bo lecę na mecz Finałowy! KIBICUJEMY!!!
- Ty nie jesteś stąd co? - zadała pytanie dziewczyna kilka lat starsza ode mnie.
- Tak ja jestem z Polski - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Właśnie widać po akcencie - odpowiedziała i się zaśmiała.
- A właśnie, kto poszukuje takiej dziewczyny i do czego? - zadałam dręczące mnie pytanie.
- To ty nie wiesz?- zdziwiła się najmłodsza z nas, miała może 10 lat.
- No właśnie nie, moja przyjaciółka mnie namówiła żebym tu przyszła. -
- Znana piosenkarka szuka właśnie takiej osoby do teledysku. Kojarzysz może Shakire? - powiedziała ta strasza.
- No jasne że kojarzę.
Po przebraniu się ruszyliśmy w stronę sali gimnastycznej na której miało się to wszystko odbyć. Usiadłam na ławeczce i obserwowałam inne uczestniczki. Nagle podbiegł do mnie mały chłopiec i podał mi piłkę.
- Mama kazała mi ją Pani dać aby się pani rozgrzała.- powiedział chłopiec o pięknych oczach. Czyli to był syn Shakiry i Gerarda Milan.
- Cześć, dziękuję Ci bardzo i nie mów do mnie Pani, mam na imię Sylwia. - powiedziałam i wyciągnęłam w jego stronę dłoń.
- Milan - odpowiedział i się uśmiechnął
- A chcesz ze mną się rozgrzać ? - spytałam bo wiedziałam ze większość chłopców lubi kopać piłkę.
- Taaak - powiedział uradowany.
Tak więc zaczęliśmy sobie podawać piłkę dołem, górą, chłopiec odbijał główką później mi ją rzucał. Nagle obok nas pojawiła się jego mama i zaczęła:
- Milanku mówiłam Ci żebyś nie przeszkadzał Paniom jak ćwiczą - powiedziała a ja poczułam że muszę zainterweniować w tej sytuacji bo chłopiec posmutniał.
- Przepraszam, to nie jego wina, to ja zaproponowałam czy ze mną pokopie piłkę. - rzekłam - I proszę nie mówić do mnie Pani, jestem Sylwia- powiedziałam i po raz kolejny dzisiaj wysunęłam dłoń.
- W takim razie jestem Shakira.- odpowiedziała i posłała mi promienny uśmiech. Pogadałyśmy jeszcze chwilkę o naszym pochodzeniu i opowiedziałyśmy trochę o sobie. Muszę przyznać że świetnie mi się z nią rozmawiało.
* 20 minut później *
Występowałam ostatnia więc po moim pokazie Shakira i jej znajomy mieli wybrać zwycięzcę.
Dziewczyna i Patricio (tak miał na imię jej znajomy) wyszli na środek a nam kazali usiąść na krzesełkach które były ustawione na sali. Podbiegł do mnie Milan i wdrapał się na kolana, jego mama tylko się uśmiechnęła.
- Wszystkie byłyście świetne, niestety możemy wybrać tylko jedną z was. - zaczęła
- A wybór nie był prosty - podkreślił mężczyzna
- Tak, było ciężko, wszystkie macie ogromny talent, ale jedna z was zrobiła na nas największe wrażenie. - przejechała wzrokiem po całej sali ale na mnie zatrzymała wzrok.
- A jest to... Sylwia, Gratulujemy - powiedziała i się uśmiechnęła. Mały się do mnie przytulił i powiedział na ucho " Gratuluję, wiedziałem że jesteś najlepsza " ja mu podziękowałam i pocałowałam w policzek. Następnie wstałam posadziłam chłopca na moim miejscu i podeszłam do Shakiry i Patricio żeby im podziękować. Reszta dziewczyn zaczęła klaskać i mi gratulować/
- Może wpadniesz dziś wieczorem do mnie ? Porozmawiamy o wszystkim i o niczym? - spytała z wielkim uśmiechem gdy wszyscy się już rozeszli.
- Jasne czemu nie, nie mam chyba żadnych planów na dzisiaj. - odparłam także z wielkim bananem na twarzy gdyż pierwszy raz rozmawiam tak dobrze z kimś sławnym i od razu ten ktoś zaprasza mnie do domu. No może nie pierwszy bo kilka godzin wcześniej rozmawiałam z Neymarem i Suarezem. Ale to nie jest to samo.
- No to świetnie, może o 20? -
- Tak mi pasuję, wpadnę akurat jeszcze do domu i się ogarnę. Tylko gdzie mam iść ?- zaśmiałam się.
- Daj mi swój numer telefonu to Ci wyślę smsem okey? -
- Jasne -
Wymieniłyśmy się numerami i ruszyłam do szatni aby się przebrać.
Weszłam do domu była godzina 17:45 więc pierwsze co to zrobiłam to poszłam do łazienki i umyłam ręce. Miałam zamiar upiec ciasto żeby nie iść z pustymi rękami. Postanowiłam zrobić ciasto z owocami i kruszonką. Przygotowałam wszystkie składniki i wzięłam się do roboty. Przygotowanie zajęło nie całe 20 min, wstawiłam do piekarnika i ustawiłam dzwonek na równą godzinę. Gdy szłam do łazienki dostałam smsa od Shakiry i adresem, odczytałam i odpisałam. Następnie poszłam do pokoju, ale po drodze wstąpiłam do Julii.
- A ty gdzie się wybierasz? - zadałam pytanie widząc ze dziewczyna wybiera ubranie.
- No przecież idziemy na imprezę - uderzyłam się otwartą dłonią w czoło.
- Zapomniałaś? -spytała
- Przepraszam Cię!!!- podeszłam i ją przytuliłam. Tak mi głupio.
- Nic się nie stało pójdziemy innym razem - powiedziała i puściła mi oczko. - A teraz chodź i pomóż mi wybrać sukienkę i buty-
- Idziesz sama?- Zdziwiłam się.
- Nieee, jak czekałam na ciebie to poznałam takie dwie dziewczyny Angela i Sara. Jedna ma 20 lat a druga 19.- tłumaczyła się.
- no okey ale żeby nic ci się nie stało!- pogroziłam palcem.
- haha nic się nie stanie mamo! obiecuję. A teraz pomóż mi wybrać sukienkę i buty!!!- ostatnie słowa wykrzyczała.
Obie byłyśmy tego samego zdania i postawiłyśmy na tą:
Julia była już pomalowana więc ja poszłam do łazienki się ogarniać. Wzięłam prysznic i zaczęłam się malować, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to:
Włosy wyprostowałam, nałożyłam krem wygładzający aby się nie puszyły (niestety są do tego zdolne) i wyszłam z łazienki. Weszłam do kuchni aby wyjąć ciasto.
- Ja już wychodzę skarbie - pocałowała mnie w policzek i wyszła.
- Pa miłej zabawy- krzyknęłam bo nie wiem czy mnie jeszcze słyszała. Wyjęłam ciasto i postawiłam żeby trochę ostygło, w tym czasie weszłam na fejsa, instagrama i snapa. Zadzwoniłam po taksówkę, miła być za 10 min więc zapakowałam ładnie ciasto i wzięłam w rękę. Zamknęłam drzwi i wyszłam. Na parking podjechało żółte auto więc wsiadłam i odjechałam.
________________________________________________
Jest kolejny, końcówka szybko pisana bo lecę na mecz Finałowy! KIBICUJEMY!!!
Komentarze!!!!!!!!!!!!!!!
piątek, 8 lipca 2016
Rozdział 3
Weszłam do mieszkania, Julia już nie spała.
- Hej już wstałaś ?- zapytałam gdy tylko ją ujżałam.
- Tak no bo wiesz... jesteśmy w Hiszpanii nie mogę spać do późna, muszę popatrzeć na te piękne miasto.- odpowiedziała mi. Wiedziałam że jest szczęśliwa że tu przyjechaliśmy, moi rodzice jej pomogli, ponieważ jej rodzina nie była zbyt bogata.
- To teraz jemy śniadanie i później gdzie idziemy ? - Spytałam bo nie chcę siedzieć cały dzień w domu.
- Tak sobie myślałam że może najpierw pójdziemy na Camp Nou, później pójdziemy znowu coś zjeść, pochodzimy jeszcze trochę po mieście, w wieczorem pójdziemy na dyskotekę? hmm? może być ?- dopytała.
- Jasne, mi pasuje - odpowiedziałam i wzięłam się za robienie śniadania. Zrobiłam tosty położyłam je na talerzu, na drugim położyłam owoce, w malutkiej miseczce był dżem i naturalnie w słoiczku nutella. Wszystko zaniosłam na stół i zrobiłam nam kawę rozpuszczalną.
Usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść, gdy nagle Julia zadałam mi pytanie.
- To teraz powiedz mi kto Cię podwiózł z zakupami. -
- Widziałaś? - trochę się zdziwiłam.
- Akurat wyszłam na balkon i wtedy usłyszałam twój śmiech. No i wychyliłam się, patrzę a tam ty i jakiś chłopak.- oznajmiła mi. Wyjęłam telefon i zaczęłam czegoś szukać.
- No mów! Kto to był?-
- poczekaj, zaraz Ci pokażę - dalej szukam, O mam.
- Patrz, to jest on a ten samochód jest jego- pokazałam palcem na ekranie.
- Noo ale to jest Neymar a to jego kumpel -
- dokładnie, to był właśnie kumpel Neymara.
Odpowiedziałam jej.
- Serio? - kiwnęłam głową - to przecież dzięki niemu mogłaś poznać Neymara!.- zaczęła gadać jak opętana.
Po śniadaniu Julia musiała sprzątać a ja poszłam się przebrać w to:
Zrobiłam luźnego koka. Ustąpiłam Julii łazienki i poszłam po telefon, schowałam do kiszeni. Wyszłam na balkon i tam czekałam na dziewczynę. Gdy była już gotowa zabrałam karty dzięki którym będziemy mogły wejść w każdy zakątek Camp Nou. Wyszliśmy z domu i pięknymi uliczkami Barcelony podążaliśmy w stronę stadionu.
W muzeum było tyle pięknych pucharów tyle wspomnień. Razem z Julią postanowiłyśmy pójść do tutejszego baru napić się kawy.
Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Popijając wcześniej zamówiony napój rozmawiałyśmy na rożne tematy. Nagle do baru wszedł Neymar i Suarez. Chciałam aby Julia do nich podeszła i poprosiła o autografy, ale ona bardzo słabo mówi po hiszpańsku, lepiej sobie radzi z angielskim. Zdałam się na odwagę i podeszłam.
- Przepraszam. -
- Tak? - odwrócili się i odpowiedzieli w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się wszyscy troje.
- Chciałam spytać czy dostanę od was autografy? - podałam im notes który wcześniej wyjęłam z torebki.
- Jasne dla takich dziewczyn zawsze - powiedział Neymar a ja się tylko zaśmiałam.
- Nie jesteś stąd prawda? - spytał Suarez
- Tak to prawda, jestem z Polski - odpowiedziałam pewna siebie.
- ahhh czyli to prawda - powiedział Junior
- Co prawda ? - dopytał Luis
- no właśnie? - spytałam zdziwiona
- Że w Polsce są najpiękniejsze kobiety. - odpowiedział i poruszył zabawnie brwiami. Ja się tylko zaśmiałam.
- A mogę jeszcze pamiątkowe zdjęcie? -
- Jasne - znowu odpowiedzieli razem. Ustałam między nimi, Neymar po prawej a Luis po lewej. Suarez objął mnie na ramieniu a Neymar położył rękę na mojej tali i się przytulił. Napastnik nacisnął na ekran i powstało zdjęcie. Junior poprosił mnie o przesłanie tego zdjęcia aby dodać je na insta. Oczywiście się zgodziłam.
- Mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy - powiedział Ney
- Na pewno - uśmiechnęłam się szeroko i pożegnałam. Poszłam do Julii która czekała na mnie przy stoliku.
- I jak ? masz? - spytała od razu gdy podeszłam.
- Mam i nawet zdjęcie mam.- odpowiedziałam i się szeroko uśmiechnęłam. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę rozmawiając o wszystkim i o niczym, po dopiciu kawy stwierdziłyśmy że pójdziemy zrobić sobie paznokcie. Idąc do salonu na tablicy ogłoszeń zobaczyłyśmy ogłoszenie " poszukujemy dziewczyny która umie freestyle-ować ( piłka nożna) "
- Dawaj Sylwia zgłoś się! - powiedziała Julia ponieważ wiedziała że w wolnym czasie w Polsce to ćwiczyłam.
- Ale ja nawet nie wiem po co komuś taka dziewczyna - odpowiedziałam, ponieważ taka informacja nie była tam podana.
- Oj tam... Jak nie pójdziesz to się nie dowiesz - uśmiechnęła się.
- No okey, ale najpierw idziemy do salonu!!! - odpowiedziałam i pociągnęłam ją za sobą. Do castingu zostało jeszcze trzy godziny więc na pewno zdążę.
Po wyjściu z salonu moje paznokcie wyglądały tak:
A Julii tak:
Osobiście nie lubię takich bardzo długich paznokci, ale ja i Julia bardzo się różnimy; ja lekki makijaż, Julia mocny, ja spodenki ona sukienki itd. itd.. O 16 miał odbyć się ten casting, aktualnie jest 14:56 więc miałam jeszcze godzinę.
Złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do domu po strój w który się przebiorę.
Zabrałam to:
i halówki.
Spakowałam wszystko do torby sportowej i wyszłyśmy z mieszkania. Po drodze wstąpiłam do sklepu po małą butelkę wody i ruszyłam w wyznaczone miejsce.
_________________________________________________
Jest kolejny ale nadal nie ma komentarzy :( :/
- Hej już wstałaś ?- zapytałam gdy tylko ją ujżałam.
- Tak no bo wiesz... jesteśmy w Hiszpanii nie mogę spać do późna, muszę popatrzeć na te piękne miasto.- odpowiedziała mi. Wiedziałam że jest szczęśliwa że tu przyjechaliśmy, moi rodzice jej pomogli, ponieważ jej rodzina nie była zbyt bogata.
- To teraz jemy śniadanie i później gdzie idziemy ? - Spytałam bo nie chcę siedzieć cały dzień w domu.
- Tak sobie myślałam że może najpierw pójdziemy na Camp Nou, później pójdziemy znowu coś zjeść, pochodzimy jeszcze trochę po mieście, w wieczorem pójdziemy na dyskotekę? hmm? może być ?- dopytała.
- Jasne, mi pasuje - odpowiedziałam i wzięłam się za robienie śniadania. Zrobiłam tosty położyłam je na talerzu, na drugim położyłam owoce, w malutkiej miseczce był dżem i naturalnie w słoiczku nutella. Wszystko zaniosłam na stół i zrobiłam nam kawę rozpuszczalną.
Usiadłyśmy i zaczęłyśmy jeść, gdy nagle Julia zadałam mi pytanie.
- To teraz powiedz mi kto Cię podwiózł z zakupami. -
- Widziałaś? - trochę się zdziwiłam.
- Akurat wyszłam na balkon i wtedy usłyszałam twój śmiech. No i wychyliłam się, patrzę a tam ty i jakiś chłopak.- oznajmiła mi. Wyjęłam telefon i zaczęłam czegoś szukać.
- No mów! Kto to był?-
- poczekaj, zaraz Ci pokażę - dalej szukam, O mam.
- Patrz, to jest on a ten samochód jest jego- pokazałam palcem na ekranie.
- Noo ale to jest Neymar a to jego kumpel -
- dokładnie, to był właśnie kumpel Neymara.
Odpowiedziałam jej.
- Serio? - kiwnęłam głową - to przecież dzięki niemu mogłaś poznać Neymara!.- zaczęła gadać jak opętana.
Po śniadaniu Julia musiała sprzątać a ja poszłam się przebrać w to:
Zrobiłam luźnego koka. Ustąpiłam Julii łazienki i poszłam po telefon, schowałam do kiszeni. Wyszłam na balkon i tam czekałam na dziewczynę. Gdy była już gotowa zabrałam karty dzięki którym będziemy mogły wejść w każdy zakątek Camp Nou. Wyszliśmy z domu i pięknymi uliczkami Barcelony podążaliśmy w stronę stadionu.
W muzeum było tyle pięknych pucharów tyle wspomnień. Razem z Julią postanowiłyśmy pójść do tutejszego baru napić się kawy.
Usiadłyśmy przy stoliku i złożyłyśmy zamówienie. Popijając wcześniej zamówiony napój rozmawiałyśmy na rożne tematy. Nagle do baru wszedł Neymar i Suarez. Chciałam aby Julia do nich podeszła i poprosiła o autografy, ale ona bardzo słabo mówi po hiszpańsku, lepiej sobie radzi z angielskim. Zdałam się na odwagę i podeszłam.
- Przepraszam. -
- Tak? - odwrócili się i odpowiedzieli w tym samym czasie. Zaśmialiśmy się wszyscy troje.
- Chciałam spytać czy dostanę od was autografy? - podałam im notes który wcześniej wyjęłam z torebki.
- Jasne dla takich dziewczyn zawsze - powiedział Neymar a ja się tylko zaśmiałam.
- Nie jesteś stąd prawda? - spytał Suarez
- Tak to prawda, jestem z Polski - odpowiedziałam pewna siebie.
- ahhh czyli to prawda - powiedział Junior
- Co prawda ? - dopytał Luis
- no właśnie? - spytałam zdziwiona
- Że w Polsce są najpiękniejsze kobiety. - odpowiedział i poruszył zabawnie brwiami. Ja się tylko zaśmiałam.
- A mogę jeszcze pamiątkowe zdjęcie? -
- Jasne - znowu odpowiedzieli razem. Ustałam między nimi, Neymar po prawej a Luis po lewej. Suarez objął mnie na ramieniu a Neymar położył rękę na mojej tali i się przytulił. Napastnik nacisnął na ekran i powstało zdjęcie. Junior poprosił mnie o przesłanie tego zdjęcia aby dodać je na insta. Oczywiście się zgodziłam.
- Mam nadzieję że jeszcze kiedyś się zobaczymy - powiedział Ney
- Na pewno - uśmiechnęłam się szeroko i pożegnałam. Poszłam do Julii która czekała na mnie przy stoliku.
- I jak ? masz? - spytała od razu gdy podeszłam.
- Mam i nawet zdjęcie mam.- odpowiedziałam i się szeroko uśmiechnęłam. Posiedziałyśmy jeszcze chwilę rozmawiając o wszystkim i o niczym, po dopiciu kawy stwierdziłyśmy że pójdziemy zrobić sobie paznokcie. Idąc do salonu na tablicy ogłoszeń zobaczyłyśmy ogłoszenie " poszukujemy dziewczyny która umie freestyle-ować ( piłka nożna) "
- Dawaj Sylwia zgłoś się! - powiedziała Julia ponieważ wiedziała że w wolnym czasie w Polsce to ćwiczyłam.
- Ale ja nawet nie wiem po co komuś taka dziewczyna - odpowiedziałam, ponieważ taka informacja nie była tam podana.
- Oj tam... Jak nie pójdziesz to się nie dowiesz - uśmiechnęła się.
- No okey, ale najpierw idziemy do salonu!!! - odpowiedziałam i pociągnęłam ją za sobą. Do castingu zostało jeszcze trzy godziny więc na pewno zdążę.
Po wyjściu z salonu moje paznokcie wyglądały tak:
A Julii tak:
Osobiście nie lubię takich bardzo długich paznokci, ale ja i Julia bardzo się różnimy; ja lekki makijaż, Julia mocny, ja spodenki ona sukienki itd. itd.. O 16 miał odbyć się ten casting, aktualnie jest 14:56 więc miałam jeszcze godzinę.
Złapałyśmy taksówkę i pojechałyśmy do domu po strój w który się przebiorę.
Zabrałam to:
i halówki.
Spakowałam wszystko do torby sportowej i wyszłyśmy z mieszkania. Po drodze wstąpiłam do sklepu po małą butelkę wody i ruszyłam w wyznaczone miejsce.
_________________________________________________
Jest kolejny ale nadal nie ma komentarzy :( :/
KOMENTUJESZ- MOTYWUJESZ!!!
czwartek, 7 lipca 2016
Rozdział 2
Rozdział 2
- Dziewczyny gdyby coś się działo, ewentualnie gdybyście potrzebowały więcej pieniędzy to zadzwońcie i nam powiedzcie my wam chętnie pomożemy - powiedział mój tata gdy pakował walizki do samochodu. Pojechaliśmy wszyscy razem czyli ja, Julia, moi rodzice, Krystian i Aga, ponieważ mieliśmy 7-osobowe auto. Po drodze rodzice jeszcze na tłumaczyli kilka drobnostek. Bardzo się o nas martwili, tata zawsze uważał że dwie młode dziewczyny wyjeżdżające za granice są w niebezpieczeństwie. Ja na ten temat nie miałam zdania. Podjechaliśmy na lotnisko, Krystian podał nam nasze walizki i zaczęło się najgorsze: Pożegnanie. Nigdy nie lubiłam się żegnać, każdy uronił kilka łez i na tym się skończyło. Pożegnaliśmy się i ruszyłyśmy na lotnisko. Tam miałyśmy jeszcze pół godziny do lotu więc wyjęłam piłkę i zaczęłam żonglować. Takim sposobem spędziłam ten czas, gdy pani w głośnikach poinformowała aby osoby lecące do Barcelony udały się na odprawę. Powędrowałyśmy tam i za jakiś czas znajdowałyśmy się już na pokładzie samolotu. Po trzech godzinach lotu byłyśmy już w stolicy Katalonii. Wyszłyśmy z samolotu, odebrałyśmy bagaże i poszłyśmy poszukać taksówki. Po niedługich poszukiwaniach siedziałyśmy już w aucie i pędziłyśmy pod nasz tymczasowe mieszkanie. Widoki były nieziemskie, kiedyś mogłam na nie patrzeć tylko w telewizji lub na ekranie komputera. A teraz? teraz widzę to wszystko na żywo. to było niesamowite uczucie. Podjechałyśmy, wypakowałyśmy bagaże i zapłaciłam kierowcy. Ruszyłyśmy na czwarte piętro i znalazłyśmy nasze mieszkanie. Było ono w jasnych kolorach, nowocześnie urządzone, był tam przestronny salon z wyjściem na balkon połączony z kuchnią, łazienka i dwie sypialnie. Julia chciała abyśmy wzięły z dwiema sypialniami, nie powiedziała dlaczego ale ja mogłam się domyślić, przecież nie będę w jednej sypialni z nią i jej "zdobyczą". Zaniosłyśmy walizki do pokoi i zaczęłyśmy się rozpakowywać, po skończeniu poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawy. na szczęście przywiozłam ze sobą małą paczuszkę mojej ulubionej kawy. Od kilku lat piję jej dość sporą ilość. Wzięłam kubek i ruszyłam na balkon. To co tam zobaczyłam sprawiło że aż zadławiłam się łykiem kawy. Widok był nieziemski. Robiło się już ciemno więc wszystkie możliwe światła były już zapalone. A najpiękniejszy budynek w całej Barcelonie był tak blisko. Taki piękny.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do rodziców a dokładniej do taty bo to on wszystko wybierał.
- Halo? Sylwia czy coś się stało? - zapytał lekko przestraszony.
- Nie nie, chciałam wam tylko powiedzieć że już jesteśmy w mieszkaniu i chciałam wam podziękować za wybranie właśnie jego! właśnie stoję na balkonie i patrze na te widoki.- ciągnęłam swoją wypowiedź, a do mnie dołączyła Julia która także w dłoni trzymała kubek z kawą.
Oparłam się o barierkę i kontynuowałam.
- Tak więc chciałam wam bardzo bardzo bardzo podziękować -
- Ależ córciu przecież obiecaliśmy ci że pomożemy wam w każdy możliwy sposób - zaśmiał się tata - A właśnie, bo my z mamą zapomnieliśmy ci powiedzieć- kontynuował.
- O co chodzi ? -
- Pójdź do salonu - nakazał tata, a ja pociągnęłam za sobą Julię.
- Mamy dla was niespodziankę, tylko nie jesteśmy pewni czy Julia będzie zadowolona. -
- Będzie mi się podobało na sto procent wujku i tak bardzo wam dziękuję że mi tak pomogliście - powiedziała Julia, była na bieżąco ponieważ miałyśmy włączoną rozmowę na głośnomówiący.
- Nie ma za co! A teraz Sylwia otwórz drugą od góry szufladę - zrobiłam to o co prosił i znalazłam tam średniej wielkości pudełko. Otworzyłam je i znalazłam tam dwa bilety na najbliższy mecz Barcy. Był to tylko mecz sparingowy ale przecież sezon się już skończył.
- Wow tato dziękujemy! - Zaczęłam krzyczeć do telefonu i razem z Julią skakaliśmy ze szczęścia. - Kocham Was !!! - krzyknęłam na koniec.
- Proszę bardzo córciu, my też Cię kochamy. - zaśmiał się - Niestety musimy już kończyć, za chwilkę mamy spotkanie biznesowe, jeszcze się odezwiemy. Życzymy wam miłej zabawy dziewczynki PAPA- pożegnał się
- Dziękujemy papa- Powiedziałyśmy zgodnie i wcisnęłam czerwoną słuchawkę.
Rozmawiając dopiłyśmy kawę i ruszyłam do łazienki się umyć. Po kąpieli rozczesałam włosy przebrałam się w piżamę i poszłam do swojej sypialni. Po mnie do łazienki weszła Julia. Wskoczyłam pod kołdrę i wzięłam laptopa, sprawdziłam kilka stron internetowych następnie zrobiłam sobie zdjęcie, na pasku napisałam po prostu "Buenas Noches" i wstawiłam na MyStory na Snapie. Odłożyłam laptopa i telefon na szafkę nocną i odpłynęłam.
Obudziłam się rano, jak na mnie to bardzo dziwne. Zegarek w telefonie wskazywał 8:00, podniosłam się z łóżka poprawiłam pościel i odłączyłam telefon od ładowarki. Założyłam kapcie i poszłam do kuchni z zamiarem zrobienia sobie kawy, ale niestety nie było cukru. Zajrzałam do lodówki i wtedy zobaczyłam pustkę. No tak przecież wczoraj nawet nie zrobiłyśmy zakupów - pomyślałam. Poszłam do łazienki ogarnąć się i założyłam to:
Przecież idę tylko do sklepu więc nie będę się jakoś "stroić"- pomyślałam. Wyszłam z łazienki i na karteczce napisałam " Idę do sklepu bo nie ma nic do jedzenia ;) Będę za pół godziny Sylwia " położyłam ją na stole i wyszłam z mieszkania. Podążałam uliczkami Katalonii w poszukiwaniu jakiegoś spożywczaka. W końcu mam, znalazłam, uśmiechnęłam się na tę myśl. Weszłam do sklepu i zrobiłam bardzo duże zakupy. Po odejściu od kasy uświadomiłam sobie jak ja teraz sama to wszystko zaniosę do domu? No ale cóż nie było nigdzie wolnych taksówek a telefon zostawiłam w domu. Masakra- pomyślałam. Idąc chodnikiem nagle po mojej lewej stronie zatrzymał się jakiś samochód, uchylił szybę i kierowca zapytał:
- Boże, taka drobna dziewczyna i tyle zakupów niesie sama? Chodź podrzucę Cię - kogoś mi on przypominał, byłam pewna że gdzieś go widziałam. Ale gdzie?
- Nie dziękuję dam radę - odpowiedziałam i bardzo szczerze się uśmiechnęłam. Dopiero teraz zobaczyłam jaki to jest piękny, nowoczesny samochód. Pomyślałam że to może jest jakaś sławna osoba? na przykład aktor albo muzyk. Moje przemyślenia przerwał głos mężczyzny.
- Niee to nie mój, to mojego przyjaciela - i się uśmiechnął, - no chodź podwiozę Cię - wysiadł z samochodu i złapał moje torby z zakupami i zaniósł do bagażnika samochodu.
- A skąd mam pewność że mnie nie porwiesz? - zaśmialiśmy się obydwoje
- Nikt nigdy nie ma pewności - odpowiedział i otworzył mi drzwi do samochodu. Wsiadłam, podałam mu adres i ruszyliśmy w stronę mojego tymczasowego domu.
Gdy zatrzymał auto wysiadłam i czekałam aż poda mi moje zakupy. Podał mi je i zapytał:
- Może pomóc ci je wnieść ?-
- Niee dam już radę i tak mi bardzo pomogłeś -
- A tak w ogóle to jak masz na imię? - spytał
- Sylwia -
- Nie jesteś stąd prawda? -
- Tak to prawda jestem z Polski- odpowiedziałam- a ty jak masz na imie?-
- Gil i też nie jestem stąd, jestem z Brazylii- Chwila chwila... Gil z Brazylii, wypasiony samochód przyjaciela. Już wiem to jest kumpel Neymara. To jego samochód.
- wszystko okey? - wyrwał mnie z zamyśleń
- tak tak - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Pogadaliśmy jeszcze chwilkę i się rozdzieliliśmy, ja poszłam na górę a on odjechał.
________________________________________
Na tym skończę ten rozdział. Chciałam wam powiedzieć że to jest początek
później się rozkręcę. :D
Chciałam was jeszcze poprosić o komentarze napiszcie nawet zwykłą kropkę, żebym
wiedziała że ktoś to czyta :D
Komentujesz - Motywujesz
środa, 6 lipca 2016
Rozdział 1
Rozdział 1
Jest piątek, za równy tydzień wyjeżdżam na upragnione wakacje do Hiszpanii a dokładnie do Barcelony. Jest to moje marzenie odkąd tylko pamiętam, zawsze marzyłam aby tam wyjechać, zwiedzić tamtejsze zabytki, przejść się po plaży patrząc na zachód słońca ( w Polsce to nie to samo ) a najbardziej dlatego, żeby zobaczyć tę piękną budowlę zwaną Camp Nou. Mieszkam w okolicach Warszawy, a moi rodzice nie chcieli wyjeżdżać za granicę, a to przez pracę, a to przez inne ważne obowiązki. Więc obiecali że wspomogą mnie finansowo przy moim wyjeździe.
Biegam teraz po domu i szukam moich spodenek od stroju treningowego.
-Mamo! Nie widziałaś moich spodenek od stroju? - krzyczę do mamy.
- A w szafie patrzyłaś? - pyta. Zaglądam, szukam, przewracam całą szafę do góry nogami i nadal ich nie znajduje.
- Nie ma. Kur*a zaraz się spóźnię- tak, bardzo często bluźnię, taki mój nawyk. Nagle mama wchodzi do pokoju.
- Wiem że jesteś już dorosła ale proszę Cię nie bluźnij tak!- skarciła mnie mama.- Pokarz, ja zaraz je znajdę - odsunęłam się dając jej miejsce aby sama sprawdziła że ich tam nie ma.
- Boże jaki ty tu masz bałagan... O są, proszę bardzo.- podała mi rzecz której szukałam od dłuższego czasu.
- Dziękuję Ci!! - powiedziałam i uściskałam ją mocno.
- Oj Sylwuś ja nie wiem jak ty sobie tam beze mnie poradzisz...- zaśmiała się i pokręciła głową. Ja tylko się uśmiechnęłam i zaczęłam wrzucać resztę potrzebnych rzeczy do torby treningowej. Zbiegłam na dół i założyłam swoje czarne Air Maxy i pożegnałam się z rodzicami. Wyszłam, poprawka, raczej wybiegłam z domu i teraz pędzę niczym sił w nogach na stadion. " dobrze że ten stadion jest blisko!!" powiedziałam do siebie w myślach. Po kilku minutach byłam już w szatni. Przebrałam się i razem z koleżankami z drużyny poszłam na murawę. Nie był to pierwszej jakości stadion, niestety nie stać było klubu na jakieś luksusy, ale nie to jest najważniejsze.
Na początku jako kapitan kazałam wszystkim przebiec trzy okrążenia. Tak czasami jak trener się spóźnia to kapitan musi przeprowadzić rozgrzewkę. Przejęłam opaskę kilka lat temu jak Natalia ( były kapitan ) doznała poważnej kontuzji która uniemożliwiła jej dalszej gry.
Wreszcie trener dotarł, zawołał nas do siebie i zaczął.
- Przepraszam ale musiałem załatwić jeszcze jedną sprawę związaną z niedzielnym meczem.- Wszystkie zgodnie odparłyśmy że nic się nie stało.
- Tak więc Sylwio dziękuję za przeprowadzenie rozgrzewki. - kiwnęłam tylko głową. przecież to nic takiego.
- Dziewczyny pamiętajcie że to jest tylko sparing. Wygrałyście ligę wiec wam wystarczy i nie pompujcie się tak bardzo. - kontynuował wypowiedz. Trening przebiegł spokojnie ale był jak zawsze męczący. " Dobrze że jutro nie ma treningu " pomyślałam. Poszłam do szatni, przebrałam się i wyszłam, po drodze spotkałam Julię więc udałyśmy się na lody do pobliskiej budki z lodami świderkami. Następnie wróciliśmy do mojego domu. Julia poszła do pokoju a ja poszłam się umyć. Po kąpieli rozczesałam włosy i założyłam piżamę z napisem
"BARCA ".
- I jak? Wszystko gotowe? Na sto procent mamy gdzie mieszkać ?- spytała mnie Julia od razy gdy przekroczyłam próg pokoju.
- Tak na 100%!- odpowiedziałam jej i posłałam przyjazny uśmiech. Tak to ja wszystko organizuje. Julia nie jest zbyt ogarnięta żeby załatwiać takie sprawy a tym bardziej za granicą. Po kilku filmach nastał wieczór więc poszłyśmy spać.
Jest piątek ( dzień wyjazdy )
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, wskazywał godzinę 8;07, " idealnie" pomyślałam, o 14 muszę być na lotnisku. Przeciągnęłam się i wstałam, obudziłam Julię i poszłyśmy do łazienki się ogarnąć ja poszłam do tej na górze a Julia do tej na dole. Umyłam się, u ubrałam się w to:
I zrobiłam sobie dwa dobierane warkocze. Pomalowałam się delikatnie i ruszyłam do swojego pokoju. Odłączyłam telefon od ładowarki i schowałam do torebki.
- Dziewczynki chodźcie na śniadanie!- zawołała mama. Zeszłam na dół, a tam już czekali na nas mama, tata, siostra Aga i brat Krystian. Podeszłam i zajęłam jedno z dwóch wolnych miejsc.
- Bracie a ty co tu robisz ?- Krystian już z nami nie mieszkał, był dorosły i mieszkał niedaleko nas ze swoją dziewczyną.
- A wiesz no w końcu muszę się pożegnać z moją siostrzyczką. Będę tęsknić - zaśmiał się. Miałam z nim bardzo dobry kontakt, zawsze razem oglądaliśmy mecze a to ligowe a to reprezentacyjne, graliśmy razem w Fifę jak i razem na boisku. Z siostrą też miałam świetny kontakt.
- Ja też będę za wami tęsknić! - odpowiedziałam i się do wszystkich uśmiechnęłam.
- A gdzie Julia? - spytała mama. Właśnie miałam odpowiedzieć a do kuchni weszła właśnie ona.
- Jestem już jestem- usiadła do stołu i zaczęła z nami jeść. Julia jest u nas zawsze mile widziana. Rodzice bardzo ją lubią tylko czasami mają zastrzeżenia co do jej ubioru.
Zjadłyśmy śniadanie i Krystian odwiózł Julie do jej domu aby wzięła swoją walizkę. A ja w tym czasie spakowałam resztę rzeczy i zabrałam torbę podręczną.
____________________________________
Tak więc jest i pierwszy :) następny będzie jutro lub za dwa dni.
Są wakacje więc mam narazie czas :D
Komentujesz - Motywujesz !!!
Jest piątek, za równy tydzień wyjeżdżam na upragnione wakacje do Hiszpanii a dokładnie do Barcelony. Jest to moje marzenie odkąd tylko pamiętam, zawsze marzyłam aby tam wyjechać, zwiedzić tamtejsze zabytki, przejść się po plaży patrząc na zachód słońca ( w Polsce to nie to samo ) a najbardziej dlatego, żeby zobaczyć tę piękną budowlę zwaną Camp Nou. Mieszkam w okolicach Warszawy, a moi rodzice nie chcieli wyjeżdżać za granicę, a to przez pracę, a to przez inne ważne obowiązki. Więc obiecali że wspomogą mnie finansowo przy moim wyjeździe.
Biegam teraz po domu i szukam moich spodenek od stroju treningowego.
-Mamo! Nie widziałaś moich spodenek od stroju? - krzyczę do mamy.
- A w szafie patrzyłaś? - pyta. Zaglądam, szukam, przewracam całą szafę do góry nogami i nadal ich nie znajduje.
- Nie ma. Kur*a zaraz się spóźnię- tak, bardzo często bluźnię, taki mój nawyk. Nagle mama wchodzi do pokoju.
- Wiem że jesteś już dorosła ale proszę Cię nie bluźnij tak!- skarciła mnie mama.- Pokarz, ja zaraz je znajdę - odsunęłam się dając jej miejsce aby sama sprawdziła że ich tam nie ma.
- Boże jaki ty tu masz bałagan... O są, proszę bardzo.- podała mi rzecz której szukałam od dłuższego czasu.
- Dziękuję Ci!! - powiedziałam i uściskałam ją mocno.
- Oj Sylwuś ja nie wiem jak ty sobie tam beze mnie poradzisz...- zaśmiała się i pokręciła głową. Ja tylko się uśmiechnęłam i zaczęłam wrzucać resztę potrzebnych rzeczy do torby treningowej. Zbiegłam na dół i założyłam swoje czarne Air Maxy i pożegnałam się z rodzicami. Wyszłam, poprawka, raczej wybiegłam z domu i teraz pędzę niczym sił w nogach na stadion. " dobrze że ten stadion jest blisko!!" powiedziałam do siebie w myślach. Po kilku minutach byłam już w szatni. Przebrałam się i razem z koleżankami z drużyny poszłam na murawę. Nie był to pierwszej jakości stadion, niestety nie stać było klubu na jakieś luksusy, ale nie to jest najważniejsze.
Na początku jako kapitan kazałam wszystkim przebiec trzy okrążenia. Tak czasami jak trener się spóźnia to kapitan musi przeprowadzić rozgrzewkę. Przejęłam opaskę kilka lat temu jak Natalia ( były kapitan ) doznała poważnej kontuzji która uniemożliwiła jej dalszej gry.
Wreszcie trener dotarł, zawołał nas do siebie i zaczął.
- Przepraszam ale musiałem załatwić jeszcze jedną sprawę związaną z niedzielnym meczem.- Wszystkie zgodnie odparłyśmy że nic się nie stało.
- Tak więc Sylwio dziękuję za przeprowadzenie rozgrzewki. - kiwnęłam tylko głową. przecież to nic takiego.
- Dziewczyny pamiętajcie że to jest tylko sparing. Wygrałyście ligę wiec wam wystarczy i nie pompujcie się tak bardzo. - kontynuował wypowiedz. Trening przebiegł spokojnie ale był jak zawsze męczący. " Dobrze że jutro nie ma treningu " pomyślałam. Poszłam do szatni, przebrałam się i wyszłam, po drodze spotkałam Julię więc udałyśmy się na lody do pobliskiej budki z lodami świderkami. Następnie wróciliśmy do mojego domu. Julia poszła do pokoju a ja poszłam się umyć. Po kąpieli rozczesałam włosy i założyłam piżamę z napisem
"BARCA ".
- I jak? Wszystko gotowe? Na sto procent mamy gdzie mieszkać ?- spytała mnie Julia od razy gdy przekroczyłam próg pokoju.
- Tak na 100%!- odpowiedziałam jej i posłałam przyjazny uśmiech. Tak to ja wszystko organizuje. Julia nie jest zbyt ogarnięta żeby załatwiać takie sprawy a tym bardziej za granicą. Po kilku filmach nastał wieczór więc poszłyśmy spać.
Jest piątek ( dzień wyjazdy )
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, wskazywał godzinę 8;07, " idealnie" pomyślałam, o 14 muszę być na lotnisku. Przeciągnęłam się i wstałam, obudziłam Julię i poszłyśmy do łazienki się ogarnąć ja poszłam do tej na górze a Julia do tej na dole. Umyłam się, u ubrałam się w to:
I zrobiłam sobie dwa dobierane warkocze. Pomalowałam się delikatnie i ruszyłam do swojego pokoju. Odłączyłam telefon od ładowarki i schowałam do torebki.
- Dziewczynki chodźcie na śniadanie!- zawołała mama. Zeszłam na dół, a tam już czekali na nas mama, tata, siostra Aga i brat Krystian. Podeszłam i zajęłam jedno z dwóch wolnych miejsc.
- Bracie a ty co tu robisz ?- Krystian już z nami nie mieszkał, był dorosły i mieszkał niedaleko nas ze swoją dziewczyną.
- A wiesz no w końcu muszę się pożegnać z moją siostrzyczką. Będę tęsknić - zaśmiał się. Miałam z nim bardzo dobry kontakt, zawsze razem oglądaliśmy mecze a to ligowe a to reprezentacyjne, graliśmy razem w Fifę jak i razem na boisku. Z siostrą też miałam świetny kontakt.
- Ja też będę za wami tęsknić! - odpowiedziałam i się do wszystkich uśmiechnęłam.
- A gdzie Julia? - spytała mama. Właśnie miałam odpowiedzieć a do kuchni weszła właśnie ona.
- Jestem już jestem- usiadła do stołu i zaczęła z nami jeść. Julia jest u nas zawsze mile widziana. Rodzice bardzo ją lubią tylko czasami mają zastrzeżenia co do jej ubioru.
Zjadłyśmy śniadanie i Krystian odwiózł Julie do jej domu aby wzięła swoją walizkę. A ja w tym czasie spakowałam resztę rzeczy i zabrałam torbę podręczną.
____________________________________
Tak więc jest i pierwszy :) następny będzie jutro lub za dwa dni.
Są wakacje więc mam narazie czas :D
Komentujesz - Motywujesz !!!
Bohaterowie
Bohaterowie
Sylwia- ( główna bohaterka ). Ma 19 lat, gra w klubie piłkarskim, jest wielką fanką FC Barcelony. Jej drugie hobby to śpiew bardzo lubi to robić. Jest to długowłosa brunetka o niebieskich oczach, jest średniego wzrostu Polką.Neymar Da Silva Santos Junior- 24 letni piłkarz Fc Barcelony. Jest to średniego wzrostu brunet o brązowo-zielonych oczach. Ma syna Daviego Lucce. Obydwoje są pochodzenia Brazylijskiego.
Davi Lucca- ma 4 lata (24 sierpnia już 5). Jest blondynem bardzo podobnym do swojego ojca Neymara.
Julia - przyjaciółka Sylwii, ma 18 lat. Jest wysoką brunetką o zielonych oczach, lubi ubierać się bardzo wyzywająco. Nie interesuje się sportem, ale za to bardzo interesuje się przystojnymi piłkarzami.
Oraz wszyscy piłkarze Barcy i ich partnerki.
_______________________________________________________
Są już bohaterowie!!! Zapraszam !!!
Wstęp
Heeej, na tym blogu będę pisać historyjkę/opowiadanie o Neymarze.
Jest to mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość.
Bohaterowie pojawią się dzisiaj. Mam nadzieję że będzie się wam podobało.
A i na samym początku proszę was o KOMENTARZE, chcę wiedzieć czy ktoś w ogóle będzie je czytać
:D ;)
Jest to mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość.
Bohaterowie pojawią się dzisiaj. Mam nadzieję że będzie się wam podobało.
A i na samym początku proszę was o KOMENTARZE, chcę wiedzieć czy ktoś w ogóle będzie je czytać
:D ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













