środa, 6 lipca 2016

Rozdział 1

Rozdział 1

Jest piątek, za równy tydzień wyjeżdżam na upragnione wakacje do Hiszpanii a dokładnie do Barcelony. Jest to moje marzenie odkąd tylko pamiętam, zawsze marzyłam aby tam wyjechać, zwiedzić tamtejsze zabytki, przejść się po plaży patrząc na zachód słońca ( w Polsce to nie to samo ) a najbardziej dlatego, żeby zobaczyć tę piękną budowlę zwaną Camp Nou. Mieszkam w okolicach Warszawy, a moi rodzice nie chcieli wyjeżdżać za granicę, a to przez pracę, a to przez inne ważne obowiązki. Więc obiecali że wspomogą mnie finansowo przy moim wyjeździe.
Biegam teraz po domu i szukam moich spodenek od stroju treningowego.
-Mamo! Nie widziałaś moich spodenek od stroju? - krzyczę do mamy.
- A w szafie patrzyłaś? - pyta. Zaglądam, szukam, przewracam całą szafę do góry nogami i nadal ich nie znajduje.
- Nie ma. Kur*a zaraz się spóźnię- tak, bardzo często bluźnię, taki mój nawyk. Nagle mama wchodzi do pokoju.
- Wiem że jesteś już dorosła ale proszę Cię nie bluźnij tak!- skarciła mnie mama.- Pokarz, ja  zaraz je znajdę - odsunęłam się dając jej miejsce aby sama sprawdziła że ich tam nie ma.
- Boże jaki ty tu masz bałagan... O są, proszę bardzo.- podała mi rzecz której szukałam od dłuższego czasu.
- Dziękuję Ci!! - powiedziałam i uściskałam ją mocno.
- Oj Sylwuś ja  nie wiem jak ty sobie tam beze mnie poradzisz...- zaśmiała się i pokręciła głową. Ja tylko się uśmiechnęłam i zaczęłam wrzucać resztę potrzebnych rzeczy do torby treningowej. Zbiegłam na dół i założyłam swoje czarne Air Maxy i pożegnałam się z rodzicami. Wyszłam, poprawka, raczej wybiegłam z domu i teraz pędzę niczym sił w nogach na stadion. " dobrze że ten stadion jest blisko!!" powiedziałam do siebie w myślach. Po kilku minutach byłam już w szatni.  Przebrałam się i razem z koleżankami  z drużyny poszłam na murawę. Nie był to pierwszej jakości stadion, niestety nie stać było klubu na jakieś luksusy, ale nie to jest najważniejsze.
Na początku jako kapitan kazałam wszystkim przebiec trzy okrążenia. Tak czasami jak trener się spóźnia to kapitan musi przeprowadzić rozgrzewkę. Przejęłam opaskę kilka lat temu jak Natalia ( były kapitan ) doznała poważnej kontuzji która uniemożliwiła jej dalszej gry.
Wreszcie trener dotarł, zawołał nas do siebie i zaczął.
- Przepraszam ale musiałem załatwić jeszcze jedną sprawę związaną z niedzielnym meczem.- Wszystkie zgodnie odparłyśmy że nic się nie stało.
- Tak więc Sylwio dziękuję za przeprowadzenie rozgrzewki. - kiwnęłam tylko głową. przecież to nic takiego.
- Dziewczyny pamiętajcie że to jest tylko sparing. Wygrałyście ligę wiec wam wystarczy i nie pompujcie się tak bardzo. - kontynuował wypowiedz. Trening przebiegł spokojnie ale był jak zawsze męczący. " Dobrze że jutro nie ma treningu " pomyślałam. Poszłam do szatni, przebrałam się i wyszłam, po drodze spotkałam Julię więc udałyśmy się na lody do pobliskiej budki z lodami świderkami. Następnie wróciliśmy do mojego domu. Julia poszła do pokoju a ja poszłam się umyć. Po kąpieli rozczesałam włosy i założyłam piżamę z napisem 
"BARCA ".
- I jak? Wszystko gotowe? Na sto procent mamy gdzie mieszkać ?- spytała mnie Julia od razy gdy przekroczyłam próg pokoju.
- Tak na 100%!- odpowiedziałam jej i posłałam przyjazny uśmiech. Tak to ja wszystko organizuje. Julia nie jest zbyt ogarnięta żeby załatwiać takie sprawy a tym bardziej za granicą. Po kilku filmach nastał wieczór więc poszłyśmy spać.


Jest piątek ( dzień wyjazdy )
Obudziłam się i spojrzałam na zegarek, wskazywał godzinę 8;07, " idealnie" pomyślałam, o 14 muszę być na lotnisku. Przeciągnęłam się i wstałam, obudziłam Julię i poszłyśmy do łazienki się ogarnąć ja poszłam do tej na górze a Julia do tej na dole. Umyłam się, u ubrałam się w to:
I zrobiłam sobie dwa dobierane warkocze. Pomalowałam się delikatnie i ruszyłam do swojego pokoju. Odłączyłam telefon od ładowarki i schowałam do torebki.
- Dziewczynki chodźcie na śniadanie!- zawołała mama. Zeszłam na dół, a tam już czekali na nas mama, tata, siostra Aga i brat Krystian. Podeszłam i zajęłam jedno z dwóch wolnych miejsc.
- Bracie a ty co tu robisz ?- Krystian już z nami nie mieszkał, był dorosły i mieszkał niedaleko nas ze swoją dziewczyną.
- A wiesz no w końcu muszę się pożegnać z moją siostrzyczką. Będę tęsknić - zaśmiał się. Miałam z nim bardzo dobry kontakt, zawsze razem oglądaliśmy mecze a to ligowe a to reprezentacyjne, graliśmy razem w Fifę jak i razem na boisku. Z siostrą też miałam świetny kontakt.
- Ja też będę za wami tęsknić! - odpowiedziałam i się do wszystkich uśmiechnęłam.
- A gdzie Julia? - spytała mama. Właśnie miałam odpowiedzieć a do kuchni weszła właśnie ona.
- Jestem już jestem- usiadła do stołu i zaczęła z nami jeść. Julia jest u nas zawsze mile widziana. Rodzice bardzo ją lubią tylko czasami mają zastrzeżenia co do jej ubioru.
Zjadłyśmy śniadanie i Krystian odwiózł Julie do jej domu aby wzięła swoją walizkę. A ja w tym czasie spakowałam resztę rzeczy i zabrałam torbę podręczną.



                               ____________________________________
                      Tak więc jest i pierwszy :) następny będzie jutro lub za dwa dni.
                              Są wakacje więc mam narazie czas :D 
                                 Komentujesz - Motywujesz !!!

1 komentarz: