Rozdział 2
- Dziewczyny gdyby coś się działo, ewentualnie gdybyście potrzebowały więcej pieniędzy to zadzwońcie i nam powiedzcie my wam chętnie pomożemy - powiedział mój tata gdy pakował walizki do samochodu. Pojechaliśmy wszyscy razem czyli ja, Julia, moi rodzice, Krystian i Aga, ponieważ mieliśmy 7-osobowe auto. Po drodze rodzice jeszcze na tłumaczyli kilka drobnostek. Bardzo się o nas martwili, tata zawsze uważał że dwie młode dziewczyny wyjeżdżające za granice są w niebezpieczeństwie. Ja na ten temat nie miałam zdania. Podjechaliśmy na lotnisko, Krystian podał nam nasze walizki i zaczęło się najgorsze: Pożegnanie. Nigdy nie lubiłam się żegnać, każdy uronił kilka łez i na tym się skończyło. Pożegnaliśmy się i ruszyłyśmy na lotnisko. Tam miałyśmy jeszcze pół godziny do lotu więc wyjęłam piłkę i zaczęłam żonglować. Takim sposobem spędziłam ten czas, gdy pani w głośnikach poinformowała aby osoby lecące do Barcelony udały się na odprawę. Powędrowałyśmy tam i za jakiś czas znajdowałyśmy się już na pokładzie samolotu. Po trzech godzinach lotu byłyśmy już w stolicy Katalonii. Wyszłyśmy z samolotu, odebrałyśmy bagaże i poszłyśmy poszukać taksówki. Po niedługich poszukiwaniach siedziałyśmy już w aucie i pędziłyśmy pod nasz tymczasowe mieszkanie. Widoki były nieziemskie, kiedyś mogłam na nie patrzeć tylko w telewizji lub na ekranie komputera. A teraz? teraz widzę to wszystko na żywo. to było niesamowite uczucie. Podjechałyśmy, wypakowałyśmy bagaże i zapłaciłam kierowcy. Ruszyłyśmy na czwarte piętro i znalazłyśmy nasze mieszkanie. Było ono w jasnych kolorach, nowocześnie urządzone, był tam przestronny salon z wyjściem na balkon połączony z kuchnią, łazienka i dwie sypialnie. Julia chciała abyśmy wzięły z dwiema sypialniami, nie powiedziała dlaczego ale ja mogłam się domyślić, przecież nie będę w jednej sypialni z nią i jej "zdobyczą". Zaniosłyśmy walizki do pokoi i zaczęłyśmy się rozpakowywać, po skończeniu poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kawy. na szczęście przywiozłam ze sobą małą paczuszkę mojej ulubionej kawy. Od kilku lat piję jej dość sporą ilość. Wzięłam kubek i ruszyłam na balkon. To co tam zobaczyłam sprawiło że aż zadławiłam się łykiem kawy. Widok był nieziemski. Robiło się już ciemno więc wszystkie możliwe światła były już zapalone. A najpiękniejszy budynek w całej Barcelonie był tak blisko. Taki piękny.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer do rodziców a dokładniej do taty bo to on wszystko wybierał.
- Halo? Sylwia czy coś się stało? - zapytał lekko przestraszony.
- Nie nie, chciałam wam tylko powiedzieć że już jesteśmy w mieszkaniu i chciałam wam podziękować za wybranie właśnie jego! właśnie stoję na balkonie i patrze na te widoki.- ciągnęłam swoją wypowiedź, a do mnie dołączyła Julia która także w dłoni trzymała kubek z kawą.
Oparłam się o barierkę i kontynuowałam.
- Tak więc chciałam wam bardzo bardzo bardzo podziękować -
- Ależ córciu przecież obiecaliśmy ci że pomożemy wam w każdy możliwy sposób - zaśmiał się tata - A właśnie, bo my z mamą zapomnieliśmy ci powiedzieć- kontynuował.
- O co chodzi ? -
- Pójdź do salonu - nakazał tata, a ja pociągnęłam za sobą Julię.
- Mamy dla was niespodziankę, tylko nie jesteśmy pewni czy Julia będzie zadowolona. -
- Będzie mi się podobało na sto procent wujku i tak bardzo wam dziękuję że mi tak pomogliście - powiedziała Julia, była na bieżąco ponieważ miałyśmy włączoną rozmowę na głośnomówiący.
- Nie ma za co! A teraz Sylwia otwórz drugą od góry szufladę - zrobiłam to o co prosił i znalazłam tam średniej wielkości pudełko. Otworzyłam je i znalazłam tam dwa bilety na najbliższy mecz Barcy. Był to tylko mecz sparingowy ale przecież sezon się już skończył.
- Wow tato dziękujemy! - Zaczęłam krzyczeć do telefonu i razem z Julią skakaliśmy ze szczęścia. - Kocham Was !!! - krzyknęłam na koniec.
- Proszę bardzo córciu, my też Cię kochamy. - zaśmiał się - Niestety musimy już kończyć, za chwilkę mamy spotkanie biznesowe, jeszcze się odezwiemy. Życzymy wam miłej zabawy dziewczynki PAPA- pożegnał się
- Dziękujemy papa- Powiedziałyśmy zgodnie i wcisnęłam czerwoną słuchawkę.
Rozmawiając dopiłyśmy kawę i ruszyłam do łazienki się umyć. Po kąpieli rozczesałam włosy przebrałam się w piżamę i poszłam do swojej sypialni. Po mnie do łazienki weszła Julia. Wskoczyłam pod kołdrę i wzięłam laptopa, sprawdziłam kilka stron internetowych następnie zrobiłam sobie zdjęcie, na pasku napisałam po prostu "Buenas Noches" i wstawiłam na MyStory na Snapie. Odłożyłam laptopa i telefon na szafkę nocną i odpłynęłam.
Obudziłam się rano, jak na mnie to bardzo dziwne. Zegarek w telefonie wskazywał 8:00, podniosłam się z łóżka poprawiłam pościel i odłączyłam telefon od ładowarki. Założyłam kapcie i poszłam do kuchni z zamiarem zrobienia sobie kawy, ale niestety nie było cukru. Zajrzałam do lodówki i wtedy zobaczyłam pustkę. No tak przecież wczoraj nawet nie zrobiłyśmy zakupów - pomyślałam. Poszłam do łazienki ogarnąć się i założyłam to:
Przecież idę tylko do sklepu więc nie będę się jakoś "stroić"- pomyślałam. Wyszłam z łazienki i na karteczce napisałam " Idę do sklepu bo nie ma nic do jedzenia ;) Będę za pół godziny Sylwia " położyłam ją na stole i wyszłam z mieszkania. Podążałam uliczkami Katalonii w poszukiwaniu jakiegoś spożywczaka. W końcu mam, znalazłam, uśmiechnęłam się na tę myśl. Weszłam do sklepu i zrobiłam bardzo duże zakupy. Po odejściu od kasy uświadomiłam sobie jak ja teraz sama to wszystko zaniosę do domu? No ale cóż nie było nigdzie wolnych taksówek a telefon zostawiłam w domu. Masakra- pomyślałam. Idąc chodnikiem nagle po mojej lewej stronie zatrzymał się jakiś samochód, uchylił szybę i kierowca zapytał:
- Boże, taka drobna dziewczyna i tyle zakupów niesie sama? Chodź podrzucę Cię - kogoś mi on przypominał, byłam pewna że gdzieś go widziałam. Ale gdzie?
- Nie dziękuję dam radę - odpowiedziałam i bardzo szczerze się uśmiechnęłam. Dopiero teraz zobaczyłam jaki to jest piękny, nowoczesny samochód. Pomyślałam że to może jest jakaś sławna osoba? na przykład aktor albo muzyk. Moje przemyślenia przerwał głos mężczyzny.
- Niee to nie mój, to mojego przyjaciela - i się uśmiechnął, - no chodź podwiozę Cię - wysiadł z samochodu i złapał moje torby z zakupami i zaniósł do bagażnika samochodu.
- A skąd mam pewność że mnie nie porwiesz? - zaśmialiśmy się obydwoje
- Nikt nigdy nie ma pewności - odpowiedział i otworzył mi drzwi do samochodu. Wsiadłam, podałam mu adres i ruszyliśmy w stronę mojego tymczasowego domu.
Gdy zatrzymał auto wysiadłam i czekałam aż poda mi moje zakupy. Podał mi je i zapytał:
- Może pomóc ci je wnieść ?-
- Niee dam już radę i tak mi bardzo pomogłeś -
- A tak w ogóle to jak masz na imię? - spytał
- Sylwia -
- Nie jesteś stąd prawda? -
- Tak to prawda jestem z Polski- odpowiedziałam- a ty jak masz na imie?-
- Gil i też nie jestem stąd, jestem z Brazylii- Chwila chwila... Gil z Brazylii, wypasiony samochód przyjaciela. Już wiem to jest kumpel Neymara. To jego samochód.
- wszystko okey? - wyrwał mnie z zamyśleń
- tak tak - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam. Pogadaliśmy jeszcze chwilkę i się rozdzieliliśmy, ja poszłam na górę a on odjechał.
________________________________________
Na tym skończę ten rozdział. Chciałam wam powiedzieć że to jest początek
później się rozkręcę. :D
Chciałam was jeszcze poprosić o komentarze napiszcie nawet zwykłą kropkę, żebym
wiedziała że ktoś to czyta :D

Mega mi się podoba💖💖💖💓💓
OdpowiedzUsuń