Dojechaliśmy na miejsce, zapłaciłam i podeszłam do furtki. Zadzwoniłam domofonem.
- Tak? - odezwała się Kolumbijka
- To ja Sylwia - odpowiedziałam
- A to ty kochana, wchodź - usłyszałam dźwięk otwierania się furtki. Weszłam a z drzwi wybiegł Milan
- Cześć ciociu! - podbiegł i przytulił się do moich nóg. Tak słodko zabrzmiało to "ciociu" w jego ustach.
- Cześć Milanku - złapał mnie za rękę i wciągnął do środka domu.
- Hej - podeszła do mnie Shakira i pocałowała w policzek.
- Hej, mam tu coś słodkiego dla was - powiedziałam i podałam zapakowane ciasto.
- A to ono tak pięknie pachnie, dziękuję Ci, ale nie musiałaś. - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Siadaj - wskazała na kanapę - Napijemy się kawy? - spytała.
- Bardzo chętnie - odparłam i usiadłam a obok mnie wdrapał się Milan. Nagle zaczęło płakać jakieś inne dziecko. Po chwili pojawił się mały bobas na rękach Shak.
- Pomożesz mi? - spytała mnie a ja wstałam i wzięłam małego chłopca na ręcę.
- Jak ma na imię ? - spytałam dziewczyny
- Sasha - odpowiedziała a ja z małym Sashą chodziłam po pokoju i bawiłam się z nim. Do pokoju weszła Shakira, przyniosła dwie kawy i ciasto, usiadłyśmy i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym. Tak minął wieczór. Na koniec Shak zapytała mnie czy wpadnę jutro do nich, poznam jej męża i ich znajomych. Oczywiście się zgodziłam. Shak zaproponowała że mnie odwiezie, ale nie zgodziłam się, nie będzie ciagać dzieci o tej godzinie po mieście. Zamówiłam taksówkę i pojechałam do domu, tam nie było jeszcze Julii więc poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Położyłam się i zasnęłam w kilka minut, jak na mnie to dziwne bo zawsze przed snem mam jakieś przemyślenia.
Następnego dnia rano obudziło mnie chodzenie po mieszkaniu, rozciągnęłam się i podniosłam z łóżka. Dostrzegłam że te odgłosy dobiegały z pokoju Julii, zdecydowałam ze pójdę sprawdzić co ona o tej porze robi. Zapukałam, usłyszałam ciche " Wchodź" otworzyłam drzwi, Julia stała do mnie tyłem ale dostrzegłam że pakuje walizkę.
- Julia co ty robisz? Po co się pakujesz? - spytałam od razu widząc całe te zdarzenie.
- Tak, muszę wracać do Polski - słyszałam że musiała płakać/
- Ale jak to? Dlaczego płaczesz? - podeszłam obróciłam ja w swoją stronę, popatrzyłam chwilę na nią i kazałam jej usiąść na łóżku.
- Co się stało? - spytałam delikatnie łapiąc ją za rękę
- Dziś rano dostałam telefon że... - nie dokończyła tylko zaczęła bardziej płakać. Przytuliłam ją mocno.
- że? - powiedziałam cicho
- Bo... że... no... Moja babcia... Ona trafiła do szpitala.- i zaczęła płakać. Julia jest bardzo zżyta ze swoja babcią. To praktycznie ona ją wychowała, jej mama zostawiła ich gdy moja przyjaciółka miała 5 lat, nigdy się z nią nie kontaktowała. Jej tata zaczął wtedy pić i do tej pory piję. Nie znałam osobiście jej babci, tylko z dwa razy widziałam ją w ogrodzie albo w sklepie. Może wydawać się to dziwne że nie znam najbliższej rodziny mojej przyjaciółki ale Julia nie chciała abym przychodziła do jej domu gdyż wstydziła się ojca. Ja nigdy nie nalegałam.
- Nie płacz kochana, na pewno wszystko się ułoży. Wrócimy do Polski wszystkiego się dowiemy i na pewno będzie dobrze. - wspierałam przyjaciółkę.
Spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała:
- MY? Nie, nie, ja wracam! TY zostajesz!- powiedziała stanowczo.
- Nie, sama nie będziesz wracać do domu, ja jadę z tobą! - złapałam ją za rękę.
-Jesteś kochana Sylwuś, ale ty było twoje marzenie żeby tu przyjechać, zwiedzić te miasto, Camp Nou, pójść na mecz... Nie pozwolę Ci z tego zrezygnować jeżeli jesteś już tak blisko! Zrób to dla mnie i zostań tu i baw się dobrze. Poznałaś już kogoś więc nie będziesz się nudzić. - mówiła
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Że jak z twoją babcią będzie już lepiej to wrócisz tu do mnie! Zgoda?- wyciągnęłam rękę w jej kierunku.
- Zgoda! - odpowiedziała i się lekko uśmiechnęła.
- O której masz samolot? - spytałam aby mieć pewność że zdążymy jeszcze coś razem zjeść.
- O 13:20 - odpowiedziała - Okey to ty idź się szykować a ja cię spakuję.-
- Dobrze, Kocham Cię rybko! - podeszła i pocałowała w policzek
- Ja ciebie też myszko!- odpowiedziałam gdy opuszczała pokój.
Gdy zapięłam do końca suwak Julia akurat wyszła z łazienki.
- Dziękuję kochana leć teraz ty się ogarnij. -
Wzięłam ubrania do łazienki i poszłam się myć. Po umyciu wysuszyłam włosy i zrobiłam wysokiego kucyka. Ubrałam się w to:
I zrobiłam tradycyjnie lekki makijaż. Wyszłam z łazienki i zawołałam Julię.
- Jula idziemy zjeść śniadanie? -
- No jasne- odpowiedziała
Założyła buty i wyszłyśmy z mieszkania. Doszłyśmy do restauracji która polecił nam jeden z przechodniów. Usiadłyśmy sobie na dworze i wzięłyśmy do rąk menu, zastanawiałyśmy się co zamówić. Zdecydowałyśmy się na to samo. Podszedł kelner i zapytał:
- Dzień dobry co podać?
- Dzień dobry poprosimy najpierw dwa razy Calamares a la romana a następnie dwa razy cafe solo( espresso) - odpowiedziałam
- To wszystko? - dopytał
- Tak, to wszystko.- odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
Podczas jedzenia powiedziałam Julii że dzisiaj jestem zaproszona do Shakiry na wieczór. Chciałam żeby ona poszła ze mną, ale niestety musiała wracać do Polski. Po dopiciu kawy zapłaciłam i wróciłyśmy do domu aby Julia przyszykowała się do lotu.
___________________________________________
Przepraszam że nie było mnie tak długo, ale ten cały stres czy dostanę się do
szkoły pierwszego wyboru. Na szczęście to jest już za mną, dostałam się i
mogę pisać dalej :D
KOMENTARZE!!!

Hej ;) Postaram się nadrobić poprzednie rozdziały, a tymczasem zapraszam Cię do siebie ;)
OdpowiedzUsuńhttp://historie-z-pamietnika.blogspot.com/
Na pewno zajrzę 😉
UsuńGenialny! ♥ Czekam na next i zapraszam do siebie na nowy rozdział ;* http://opowiadania-neymar.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńMegaśny💖💖💖 Wpadaj do mnie💖
OdpowiedzUsuń